Posty

Po co w ogóle czytać?

Obraz
Podobno czytelnictwo zanika. Tak głosi wiele portali i wiele osób, które znam, ale czy naprawdę jest tak źle? Według mnie nie. Bo choć znam osoby, które po książki nie sięgają wcale, to znam też takie, które pochłaniają ich kilka (a nawet kilkanaście) rocznie - i to mimo tego, że jeszcze kilka lat temu nie czytały w ogóle. Mógłbym się tutaj rozwodzić nad tym, że czytanie powieści (nie artykułów, felietonów, poradników, e-maily czy SMS-ów, ale li tylko beletrystyki) poszerza słownictwo; że czytanie pozwala nam przeżywać szersze spektrum emocji, umożliwia nam wczuwanie się w różne, często ekstremalne sytuacje, ale po co? Ci, którzy czytają, już to wiedzą, tych których książki odstręczają i tak to nie przekona, ale w czytaniu jest coś przydatnego dla pewnej konkretnej grupy odbiorców. Oczywiście mam na myśli pisarzy i tych, którzy do tego miana aspirują. Do rzeczy więc, bo ten wstęp wyszedł dłuższy niż zakładałem o jakieś siedem zdań (wliczając to ostatnie).

Czytaj chłam! Tak, aby dobrze…

Gdzie tkwi diabeł i dlaczego w szegółach?

Obraz
“Diabeł tkwi w szczegółach”. Czy jest tutaj ktoś kto nie zna tego przysłowia? Wątpię. Ale ilu z nas zna jego faktyczne znaczenie? Pisarze powinni szczególnie zdawać sobie z niego sprawę. Poniżej wyjaśnię dlaczego.

Immersja, czyli ten przeklęty pies w przychodni Jakiś czas temu czytałem felietony w magazynie “Nowa Fantastyka” poświęcone rzemiosłu pisarza. W jednym z nich autor wspomniał, że na potrzeby tekstu dokładnie zrelacjonował swój faktyczny pobyt w przychodni. Następnie dał ów fragment do przeczytania swojej żonie, a ta krótko odparła, żeby wywalił z opisu psa, bo nikt nie uwierzy, że ktoś z takowym zwierzem siedział sobie spokojnie w poczekalni. I nie miało znaczenia, że była to relacja faktycznego zdarzenia. Pies w przychodni brzmi po prostu niewiarygodnie. No bo kto przychodzi do lekarza w towarzystwie pudla?
Mówisz, że jest to możliwe? Ile razy widziałeś / widziałaś psa w przychodni i czy jest to widok którego się spodziewasz? Na te pytania trzeba sobie odpowiedzieć, kiedy …

Epicki finał! To znaczy jaki?

Obraz
Zacznijmy od tego, że od kilku lat określenie “epicki” nabrało nowego znaczenia. Epika to przecież gatunek literacki, a nie coś olbrzymiego, fenomenalnego… epickiego, chciałoby się rzec. Ale, że nasz ojczysty język jest żywy, to i nieustannie się zmienia; nie zamierzam się więc czepiać nowego znaczenia. To na czym chcę się skupić to przyczyna, przez którą niektóre zakończenia wyrywają nam wnętrzności, rzucają na ziemię, depczą i wpychają do naszych trzewi, sprawiając, że już nigdy nie będziemy patrzeć na daną kwestię tak samo; a inne finały są… ech, powiedzmy, że po prostu są.

Promień w niebo Są tacy, dla których określenie “promień w niebo” jest (nie bez powodu) synonimem kiepskiego, przekombinowanego finału. Określenie nawiązuje do jednej z końcowych scen w filmie “Man of steel”. Sam obraz można lubić lub nie, nie o tym teraz piszę, ale każdy kto go widział musi przyznać, że końcówka, choć pełna widowiskowych pojedynków, wybuchów, walących się budynków, generalnie jednego wielkiego …

W jakim edytorze pisać? Serio zadajesz sobie takie pytanie?

Obraz
“Kiepskiej baletnicy to i rąbek u spódnicy…” znasz to powiedzenie? Pewnie tak. Może być trochę obraźliwe, ale wiesz co, ja też przechodziłem przez etap szukania najbardziej optymalnego edytora tekstu. Przeczytałem kilka(naście) artykułów na ten temat, sprawdziłem też na własnej skórze kilka programów i co… I wygrała praktyczność. Jeśli chcesz znać moje zdanie, w czym najlepiej pisać, oto one.

Przede wszystkim mobilność Przez mobilność rozumiem możliwość pisania wszędzie. W domu, w pracy, w drodze do pracy (czyli autobusie/pociągu - w samochodzie pisać nie polecam; a w zasadzie jestem gorącym przeciwnikiem takich praktyk), siedząc w toalecie, innymi słowy: wszędzie. I tutaj mamy dwie opcje: notes albo chmura.
Notes jest praktyczny i trwały. Można go zabrać wszędzie, działa bez prądu, a pisząc w nim nie wyglądasz jak uzależniony od mediów społecznościowych no-life. Ma jednak wady. Nanoszenie poprawek jest odrobinę problematyczne, w zasadzie ogólnie cała edycja to niełatwe zadanie. W no…

Biurko z krzesłem poszukiwane

Obraz
Pisać gdzieś trzeba, na czym i w jakim programie, tym zajmę się innym razem. Dzisiaj jest ważniejsze pytanie. Gdzie pisać? Niby banał, bo przecież do pisania wystarczy nośnik informacji (np. laptop) i krzesło - nawet biurko nie jest potrzebne (laptopa można w końcu trzymać na kolanach… jak ja w chwili, gdy piszę te słowa). Nie ma znaczenia ani otoczenie, ani wygoda, wszak sztuka powstała w cierpieniu podobno ma większą wartość własną - tak gdzieś kiedyś słyszałem (wierutna bzdura, wiem) - poza tym Stephen King swoje pierwsze wydane powieści tworzył gdzieś w kącie magielni, czy innym nieprzyjaznym pomieszczeniu.
Prawda jest jednak taka, że miejsce ma znaczenie. Do pisania potrzebny jest spokój, zwłaszcza w obecnych czasach. Spokój i względna wygoda. To biurko jednak by się przydało, co bym mógł na nim laptopa położyć.

Pisanie w domu Przez lata sądziłem, że najlepszym miejscem do pisania jest dom. Miejsc do siedzenia masz tam pod dostatkiem, jakieś biurko lub stolik też się znajdzie, t…

Krótka historia świąteczna 2018

Obraz
Te święta były inne, mniej białe (zdecydowanie bardziej szare), cichsze (o dziwo w złym sensie - nie, nie "złym", raczej smutnym), jakby zgraja dementorów wyrwała się z kart powieści J. K. R. i krążyła po okolicy od kilku dni, wysysając cały świąteczny zapał z ludzi, zwierząt, a nawet choinek. Blask lampek rozwieszonych po mieście nie cieszył tylko przywodził przed oczy wyobraźni gigantyczny rachunek za prąd. Radość gdzieś się zgubiła.
Od rana krzątam się bez ładu po całym domu, próbując ogarnąć cokolwiek, ale im więcej czasu mija tym więcej rzeczy jest do zrobienia. Znasz to? Musisz zjeść śniadanie, ale żeby to zrobić trzeba umyć talerz - no tak, kładąc się o trzeciej w nocy nie ma się ochoty na zmywanie naczyń (rano okłamuję sam siebie, że dzisiaj położę się wcześniej). Myję więc ten cholerny talerz, wstawiam wodę na herbatę. Nie mam bułek. Ani chleba. Trzeba iść do sklepu.
Rozglądam się za spodniami. Są... Brudne. Szlag! Jedyne czyste i niepogniecione jakie zostały to te …

Daniel Radcliffe - portret (czyli rysowanie na speedzie)

Obraz
Kolejna próbka rysowania na speedzie - jakieś 3,5 godziny skąpresowane do kilku minut. Miłego oglądania, jak z kilku węglowo-grafitowych plam powstała imitacja twarzy Harrego Pottera, znaczy Daniela Radcliffa.